Pomóż uratować 10-letniego Tymoteusza Bajera

Pomóż uratować 10-letniego Tymoteusza Bajera

5 lat temu, w Wielkanoc, w święto życia, rodzice Tymka dowiedzieli się, że ich dziecko umiera. Jeśli natychmiast nie zostałoby podjęte leczenie, to będzie to ostatni rok, ostatnie święta, gdyż życie Tymka bezpowrotnie zgaśnie.

„Jeszcze przed chwilą siedzieliśmy przy wielkanocnym stole, a kilka godzin później byliśmy już na oddziale hematologii i onkologii, zdruzgotani, zszokowani, przerażeni… Tymka bolał brzuszek, gdy siadaliśmy do świątecznego śniadania, popłakał się z bólu.

W klatce piersiowej naszego synka był guz wielkości grejpfruta, który uciskał na płuca, serce i aortę. Miał 9 centymetrów. Były już przerzuty do węzłów chłonnych i kości. W jednej chwili skończył się nasz świat.”

Dalsze badania pokazały, że Tymek cierpi na neuroblastomę, bardzo rzadki nowotwór układu współczulnego. Bardzo złośliwy i bardzo agresywny. Połowa dzieci chorych na neuroblastomę umiera. Drugim domem Państwa Bajer na wiele miesięcy stał się oddział onkologii.

„Lekarze uprzedzali nas, że walka będzie ciężka, że mamy przygotować się na najgorsze. Nie da się jednak przygotować na widok dziecka, które płacze z bólu, wymiotuje, gubi włosy. Tymek był bardzo dzielny w najtrudniejszych chwilach swojego i naszego życia.  Synek przeszedł ciężką chemioterapię, operację, megachemię, przeszczep szpiku. Ostatni etap leczenia Tymka nie był refundowany. Immunoterapia miała zmniejszyć ryzyko wznowy. Niestety, statystyka brutalnie z nas zakpiła. W sierpniu, po miesiącach normalności i nadziei, że już tak będzie zawsze, usłyszeliśmy słowo, którego baliśmy się przez cały czas… WZNOWA.

Guz zaczął rosnąć w tym samym miejscu co poprzednio, pojawiły się przerzuty do klatki piersiowej, do węzłów, do kości. Tak zaczęła się druga walka, jeszcze trudniejsza od poprzedniej, w której było jeszcze więcej strachu i coraz mniej nadziei. Kolejne litry chemioterapii wlewane do żył. Kolejne zabiegi, cewniki, przeszczep szpiku od drugiego dzielnego wojownika – małego braciszka Tymka. Niestety nic nie pomogło. Leczenie nie dało rezultatów. Pomimo wytoczenia dział najcięższego kalibru jest coraz gorzej. Są nowe przerzuty, tym razem także w głowie.

Rodzice konsultują się z kliniką w USA. W Nowym Jorku, gdzie specjalizują się w leczeniu neuroblastomy, jest jeszcze nadzieja dla chłopca.

„Wiemy już, że koszty będą niebotyczne. Wstępne kosztorysy przerażają, zera wirują przed oczami. To, że mogłabym stracić synka, przeraża jednak jeszcze bardziej. Umieramy ze strachu, co przyniesie jutro, bo nowotwór rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie. Mam nadzieję, że zdążymy. Błagam, pomóż nam, pomóż nam zdążyć i uratować Tymka.”

 

Cel można także wesprzeć w formie tradycyjnej na poniższe dane:

 Caritas Archidiecezji Poznańskiej
Nr konta: 70 1090 1362 0000 0000 3602 2297
Tytułem: Cel charytatywny – Tymek Bajer

Pomagam

5 lat temu, w Wielkanoc, w święto życia, rodzice Tymka dowiedzieli się, że ich dziecko umiera. Jeśli natychmiast nie zostałoby podjęte leczenie, to będzie to ostatni rok, ostatnie święta, gdyż życie Tymka bezpowrotnie zgaśnie.

„Jeszcze przed chwilą siedzieliśmy przy wielkanocnym stole, a kilka godzin później byliśmy już na oddziale hematologii i onkologii, zdruzgotani, zszokowani, przerażeni… Tymka bolał brzuszek, gdy siadaliśmy do świątecznego śniadania, popłakał się z bólu.

W klatce piersiowej naszego synka był guz wielkości grejpfruta, który uciskał na płuca, serce i aortę. Miał 9 centymetrów. Były już przerzuty do węzłów chłonnych i kości. W jednej chwili skończył się nasz świat.”

Dalsze badania pokazały, że Tymek cierpi na neuroblastomę, bardzo rzadki nowotwór układu współczulnego. Bardzo złośliwy i bardzo agresywny. Połowa dzieci chorych na neuroblastomę umiera. Drugim domem Państwa Bajer na wiele miesięcy stał się oddział onkologii.

„Lekarze uprzedzali nas, że walka będzie ciężka, że mamy przygotować się na najgorsze. Nie da się jednak przygotować na widok dziecka, które płacze z bólu, wymiotuje, gubi włosy. Tymek był bardzo dzielny w najtrudniejszych chwilach swojego i naszego życia.  Synek przeszedł ciężką chemioterapię, operację, megachemię, przeszczep szpiku. Ostatni etap leczenia Tymka nie był refundowany. Immunoterapia miała zmniejszyć ryzyko wznowy. Niestety, statystyka brutalnie z nas zakpiła. W sierpniu, po miesiącach normalności i nadziei, że już tak będzie zawsze, usłyszeliśmy słowo, którego baliśmy się przez cały czas… WZNOWA.

Guz zaczął rosnąć w tym samym miejscu co poprzednio, pojawiły się przerzuty do klatki piersiowej, do węzłów, do kości. Tak zaczęła się druga walka, jeszcze trudniejsza od poprzedniej, w której było jeszcze więcej strachu i coraz mniej nadziei. Kolejne litry chemioterapii wlewane do żył. Kolejne zabiegi, cewniki, przeszczep szpiku od drugiego dzielnego wojownika – małego braciszka Tymka. Niestety nic nie pomogło. Leczenie nie dało rezultatów. Pomimo wytoczenia dział najcięższego kalibru jest coraz gorzej. Są nowe przerzuty, tym razem także w głowie.

Rodzice konsultują się z kliniką w USA. W Nowym Jorku, gdzie specjalizują się w leczeniu neuroblastomy, jest jeszcze nadzieja dla chłopca.

„Wiemy już, że koszty będą niebotyczne. Wstępne kosztorysy przerażają, zera wirują przed oczami. To, że mogłabym stracić synka, przeraża jednak jeszcze bardziej. Umieramy ze strachu, co przyniesie jutro, bo nowotwór rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie. Mam nadzieję, że zdążymy. Błagam, pomóż nam, pomóż nam zdążyć i uratować Tymka.”

 

Cel można także wesprzeć w formie tradycyjnej na poniższe dane:

 Caritas Archidiecezji Poznańskiej
Nr konta: 70 1090 1362 0000 0000 3602 2297
Tytułem: Cel charytatywny – Tymek Bajer

Wspomóż darowizną i przekaż:

Inna kwota
Wpisz kwotę jaką chcesz wspomóc naszą akcję. Liczy się każda złotówka!
Screenshot_20210719_114158


Screenshot_20210719_114214


Screenshot_20210719_114228
134osób wpłaciło14 240
57/100
57%
Potrzeba jeszcze:10 760
8
osób modli się w intencji tego celu. Dołącz do nich!